W sobotni ranek dziewczynę obudził donośny głos dzwonka jej telefonu. Otrzeźwiała i wyjęła komórkę spod poduszki. Na początku nie skojarzyła tego numeru, ale po głosie rozpoznała swoją rozmówczynię:
A: cześć Zuza! masz dzisiaj czas?
Z: o Ala, co za niespodziewany telefon. tak, nie mam na dziś żadnych planów.
A: przepraszam, że tak wcześnie, ale chciałabym cię zaprosić na lunch. co ty na to?
Z: no.. w porządku. gdzie i o której?
A: bądź o 13 w tej nowo otwartej knajpce na rogu, wiesz gdzie ?
Z: tak, kojarzę ją. myślę, że trafię.
A: no dobrze, to do zobaczenia!Zanim Zuza odsunęła telefon od ucha, dziewczyna się rozłączyła. Rzeczywiście nie miała nic innego do roboty, więc czemu miałaby nie iść? Igor i tak zajęty był sprowadzaniem reszty swoich rzeczy ze starego domu, więc w ten weekend nie miał dla niej czasu.
Po posprzątaniu swojego pokoju i reszty pomieszczeń dziewczyna była zdana na siebie. Rodzice jak zwykle pracowali a ona musiała wszystko robić sama. Zrobiła śniadanie, ubrała się już do wyjścia i w oczekiwaniu na popołudnie zabrała się za czytanie zaległych książek.
Po nastaniu wyczekiwanej godziny, zaczęła zbierać się do wyjścia. Zarzuciła na siebie tylko kurtkę skórzaną i ciepły szal, bo na dworze panowała chłodna jesień. Wyszła i zamknęła drzwi chowając klucze do torby.
Lekko spóźniona weszła do knajpy i rozglądała się za koleżanką. W końcu dostrzegła machającą jej Alę. Szybko podeszła do niej, ściągając odzież wierzchnią. Po przywitaniu się zaczęły rozmawiać:
A: nie zadzwoniłam do ciebie tylko w celu zjedzenia lunchu.
Z: nie trudno było się domyślić, mów o co chodzi.
A: wiedziałam, że przed tobą nic się nie ukryje. widziałaś już pewnie artykuł w internecie..
Z: tak, choć dopiero wczoraj. powiem szczerze, że byłam zaskoczona, że masz takich zdolnych krawców.
A: ah, to prawda, ale chciałam, żebyś również miała w tym swój udział, więc zdradziłam twoje nazwisko. nie gniewaj się na mnie, proszę. racja, mogłam cię najpierw zapytać, więc masz prawo być zła.
Z: ale ja nie jestem zła. to miłe, że ktoś to docenia, dziękuję. serio, nie masz się czym martwić. tylko o to chodzi ?
A: to mi ulżyło. nie do końca tylko o to. jest też druga sprawa. może poszłabyś ze mną w przyszły piątek na pokaz, w którym uczestniczę ? to dla mnie bardzo ważne. poza tym wiele osób chciałoby cię poznać. co ty na to ?
Z: jej, chyba nie potrafię ci na to teraz odpowiedzieć. mogłabym to przemyśleć i dać ci znać ?
A: jasne, nie ma pośpiechu. zadzwoń albo napisz jak ci wygodniej. nie mam zamiaru cię popędzać.
Ich rozmowa ciągnęła się przez dłuższy czas, w końcu obydwie rozeszły się w swoją stronę, będąc w ciągłym kontakcie telefonicznym. Zuza nie wiedziała co ma myśleć. Zgodzić się, czy odpuścić ? Potrzebowała rady. Bez zbędnego zastanowienia wyciągnęła telefon i wybrała numer :
I: cześć, co słychać ?
Z: możemy się spotkać ? muszę z kimś pogadać..
I: jasne. za godzinę będę wolny, spotkajmy się w parku, tam gdzie ostatnio.
Z: do zobaczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz