sobota, 28 września 2013

Number three

Zuza idąc do szkoły miała mieszane uczucia z nią związane. Nie wiedziała bowiem, czy sytuacja się zmieniła, czy dalej będzie w kręgu zainteresowania innych. Trochę się tego obawiała, ale wiedziała, że da sobie radę. Jednocześnie nie mogła doczekać się niespodzianki przygotowanej przez przyjaciela, wspomnianej wczoraj w ich rozmowie.
Dochodząc do głównego wejścia wiedziała, że nic się nie zmieniło. Ludzie dalej patrzyli na nią jak na obcą a ona miała tego serdecznie dość. W końcu musiała dowiedzieć się o co chodzi. Pomyślała, że pójdzie do przewodniczącej i wypyta ją o szczegóły. W końcu jest od tego, by pomagać innym.
Znalazła ją dość szybko i bez większych problemów. Od razu wzięła ją na stronę i zaczęła mówić :
Z: przepraszam, że ci przeszkadzam, ale mam pewną sprawę. dość nietrafną, ale mam nadzieję, że mi pomożesz.
P: oczywiście, że tak. proszę, mów.
Z: mianowicie chodzi o to, dlaczego cała szkoła patrzy na mnie jak na kosmitę, wytykają mnie palcami i nie mówią o niczym innym jak o mnie. nie wiesz może dlaczego ?
P: ach, wiedziałam, że zapewne przychodzisz w tej sprawie. z góry powiem ci, że nie masz się czym martwić, serio. ludzie pozytywnie o tobie mówią, ale naprawdę nie domyślasz się dlaczego ?
Z: nie. gdybym wiedziała, to bym nie przychodziła.
P: w takim razie dowiesz się ze strony internetowej, którą ci zaraz zapiszę. i jeszcze jedno: dobra robota Zuza.
Dziewczyna wzięła kartkę od swojej rozmówczyni i schowała ją do torby. Ta rozmowa nie przyniosła jej żadnej ulgi, wręcz przeciwnie - bała się wejść na stronę i zobaczyć, co na niej jest. Jednak nie rozumiała jednego. Dlaczego przewodnicząca na koniec rozmowy tak ją pochwaliła ?
Na przerwie obiadowej skierowała się z pełną tacą do stolika na zewnątrz. Lubiła spożywać posiłki na świeżym powietrzu. Wtedy miała dużo czasu na przemyślenia. Kiedy ugryzła kanapkę, poczuła lekkie wibracje w kieszeni spodni. Na wyświetlaczu telefonu była wiadomość od Igora :
bądź w parku o 15 a przekonasz się co dla Ciebie mam
Zuza nie ukrywała zdziwienia, ale poinformowała przyjaciela o swoim przyjściu. Nie wiedziała, co może być tą niespodzianką, bo Igor mieszkał od niej dość daleko i mieli kontakt jedynie przez Internet i nigdy nie widzieli się na żywo, czego bardzo żałowali. Dziewczynę czekała jeszcze jedna lekcja a później upragniony weekend. Powoli oswajała się z tą myślą.

poniedziałek, 23 września 2013

Number two

Zacznijmy od dnia, w którym nasza bohaterka stała się znana.
Zuza szła spokojnie szkolnym korytarzem i tak już spóźniona na lekcje matematyki. Stanęła przed drzwiami, ale zauważyła, że są otwarte na oścież. Nie zdziwiła się zbytnio, bo nauczyciel często zostawiał ich na chwilę samych w klasie. Weszła bez zastanowienia i po chwili już tego żałowała.
Idąc przez klasę do ostatniej ławki, gdzie zwykle siedziała, co chwilę słyszała swoje imię w ustach innych. Miała wrażenie, że jej rówieśnicy wręcz pokazują na nią palcami. Gdy już doszła na swoje miejsce była kompletnie oszołomiona, bo nie wiedziała o co chodzi. Dlaczego o niej plotkują ? Nikt nie potrafił jej odpowiedzieć, bo nie miała odwagi, żeby kogoś zapytać. Po chwili do klasy wszedł nauczyciel. Nawet nie zauważył, że Zuza siedzi na miejscu. Pewnie nie sprawdzał obecności przed jej przyjściem. Dobrze, bo miała na swoim koncie już masę spóźnień. Co prawda jej rodzice nawet o tym nie wiedzieli, ale ona miała poczucie winy.
Na przerwach dość niefortunnie się czuła wiedząc, że już nie tylko jej klasa, ale cała szkoła patrzy na nią jak na odludka. Na szczęście nie speszyła się tym, lecz znosiła to dumnie i chodziła z podniesioną głową. W głębi duszy chciała już wrócić do domu, do swojego pokoju - najlepszego miejsca na ziemi i odpłynąć w świat Internetu. Póki co, to trzymało ją na nogach.
Po skończonych lekcjach chciała koniecznie porozmawiać ze swoim najlepszym przyjacielem Igorem. Poznała go na chacie i dowiedziała się o nim bardzo dużo, toteż mu ufa. Kiedy zobaczyła, że jest on dostępny od razu zaczęła się ich rozmowa. :
Z: cześć Igor, mam problem. możemy pogadać ?
I: jasne, że tak. ja też muszę Ci coś powiedzieć. ale najpierw Ty. słucham ?
Z: ludzie z mojej szkoły strasznie dziwnie się dzisiaj zachowywali. pokazywali na mnie palcami, szeptali coś. kompletnie nie wiedziałam co o tym myśleć i do tej pory nie wiem. przecież nie zaliczyłam żadnej wpadki. masz pomysł o co może chodzić ?
I: kurde, trudna sytuacja. ja też nie mógłbym się domyślić o co chodzi. a próbowałaś kogoś podpytać ?
Z: nie, zabrakło mi odwagi. nie wiedziałabym zresztą jak to zinterpretować. podejść wprost i zapytać o co chodzi, to nie w moim stylu. gdybym znała z tej szkoły chociaż jedną osobę... ale olać to. chciałeś mi coś powiedzieć, prawda ?
I: ah, no tak! a mianowicie oznajmiam Ci, że będziesz miała mnie bliżej siebie.
Z: obawiam się, że nie rozumiem. możesz jaśniej ?
I: dowiesz się o co chodzi już jutro po szkole, obiecuję.
Z: nie lubię niespodzianek.
I: ale ta Ci się spodoba (chyba). bądź cierpliwa. przepraszam Cię, ale mam jeszcze coś do zrobienia. odezwę się. cześć.
Z: ok, do jutra..
Dziewczyna niepocieszona wyszła z chatu i nie miała już ochoty na komputer, więc wyłączyła go i zeszła do kuchni by coś zjeść. Przygotowując kanapki cały czas myślała o tym, co zaszło dzisiaj w szkole. Dla niej było to niewytłumaczalne zachowanie.

Number one

Zuza była nowa w szkole. Nie potrafiła się odnaleźć, więc zatracała się w Internecie. Miała tam wszystko, czego chciała. Anonimowych przyjaciół, którzy rozumieli ją bardziej niż Ci, którzy kiedyś byli w jej realnym życiu. Mogła się wcielić w każdego, kogo tylko chce. Znajdowała fajne zdjęcia, cytaty, strony internetowe, blogi i dzieliła się nimi.
Nikt ze szkoły nie zwracał na nią szczególnej uwagi. Wszyscy myśleli, że jest ona kolejną, nudną, nową uczennicą, która nic nie wniesie do tej szkoły. Mylili się. Zuza była bardzo wartościową dziewczyną, która potrafiła wszystko zapiąć na przysłowiowy 'ostatni guzik'. Niestety, nie potrafiła sama siebie dowartościowywać. Schodziła coraz niżej, bała się opinii innych. Nie miała wsparcia z żadnej strony. Jej rodzice pracowali w dużej firmie i w domu bywali jak goście. Dziewczyna z przyzwyczajeniem wchodziła do pustego domu. Nie miała ani rodzeństwa, ani nawet rybki, która cieszyłaby się z tego, że jest w domu ktoś, kto ją nakarmi.Zuza od dzieciństwa była bardzo samodzielna. Czasem sama w wieku 8-iu lat gotowała sobie obiady. Co prawda nie były to jakieś pyszności z górnej półki, ale czego można się spodziewać po kilkuletnim dziecku ? W jakimś okresie jej życia dużo opiekowała się nią babcia. Można by powiedzieć, że wręcz u niej mieszkała, bo rodzice nie mieli dla niej czasu. W takim momencie możemy zapytać : to po co im było dziecko ? - Przez przypadek. Wiedzmy, że to dosłowna odpowiedź. Rodzice dziewczyny poznali się na imprezie jako gówniarze. Upili się i poszli do łóżka. Potem ciąża, ślub, praca, poród, praca i praca. I tak zostało do dziś. Nie mówili nigdy głośno, że dziecko to problem, ale można by tak wywnioskować po ich braku zaangażowania w życie córki.
Pewnego dnia życie Zuzy wywróciło się do góry nogami. Z życia szarej myszki wyszła na rozpoznawalną w towarzystwie dziewczynę. Do tego czasu nie miała żadnych koleżanek a teraz miała ich na pęczki. A więc na dobre zacznijmy nasze opowiadanie.