sobota, 2 listopada 2013

Number nine

Zuza wstała wcześnie rano bardzo zdenerwowana dzisiejszym wieczorem. Nie wiedziała jak ma się przywitać, czy ma pozować do zdjęć z Alą i innymi ludźmi z jej branży. Siedziała na łóżku wpatrzona w okno. W końcu zdecydowanie zeskoczyła z niego i sięgnęła po komórkę. Po kilku sygnałach usłyszała zdyszany głos mamy :
M: cześć Zuza, szybko mów o co chodzi, bo nie mam zbytnio czasu.
Z: dobrze. mam tylko jedno pytanie.
M: słucham ?
Z: mogę zostać w domu i nie iść do szkoły ?
M: a masz na to jakieś wytłumaczenie ? źle się czujesz albo coś cię boli ? na lodówce jest numer do lekarza.
Z: nie chodzi o stan mojego zdrowia. pamiętasz, jak mówiłam ci o tym wyjściu na pokaz ?
M: zupełnie zapomniałam, to dzisiaj ?
Z: tak. strasznie się nim denerwuję. w szkole nie mogłabym pozbierać myśli. chciałabym zostać w domu i się uspokoić do wieczora. pozwolisz mi na to ?
M: sama nie wiem..
Z: proszę, mamo.
M: eh, no dobrze, ale żeby to mi był pierwszy i ostatni raz, zrozumiane ?
Z: oczywiście, dziękuję ci.
Po rozmowie z rodzicielką dziewczyna odetchnęła z ulgą, ale równocześnie była zdziwiona jej postawą. Od kiedy interesuje się jej nie obecnością w szkole ? Nie było to dla niej teraz istotne. Musiała się jakoś ładnie i stosownie przygotować.
Na początku chciała wziąć długą i relaksującą kąpiel w wannie. Nałożywszy maseczkę weszła do gorącej wody wypełnionej po brzegi pianą i z zachwytem upajała się jej kojącym zapachem. Umyła się i leżała w niej do chwili, gdy woda nie wystygła. Zmyła maseczkę i owinęła się w spory ręcznik. Wyciągnęła suszarkę i zaczęła suszyć swoje piękne długie włosy. Postanowiła nakręcić na nie wałki, by później pięknie się prezentowały. Po tej czynności zarzuciła na siebie aksamitny szlafrok i zeszła do kuchni by coś zjeść.
Po skończonym posiłku starannie wypłukała zęby, wiedząc, że przed wyjściem zrobi to jeszcze kilka razy. Godziny mijały a Zuza starała się dobrać odpowiedni strój do wyjścia.
Około godziny szesnastej zakańczała powoli swoje przygotowania. Zdjęła wałki i upięła gęste loki kilkoma ozdobnymi wsuwkami. Założyła czarną koronkową sukienkę i buty na wysokim obcasie. Podkreśliła lekko swoje duże oczy i nałożyła na usta czerwoną pomadkę. Całość wypełniła zapachem swoich ulubionych perfum. Na pamiatkę zrobiła sobie zdjęcie i powoli zbierała się do wyjścia.
Otwierając drzwi frontowe niespodziewanie zobaczyła w nich Igora uśmiechającego się w taki sposób, jaki najbardziej jej się podobał.
I: ślicznie wyglądasz, jestem pod wrażeniem.
Z: dziękuję, ale co ty tu robisz ?
I: chciałem przyjść i życzyć ci powodzenia, ale w takim wypadku na tym się tylko nie skończy.
Z: powiedz mi o co chodzi, bo nie do końca rozumiem.
I: chciałem ci coś wyznać, ale nie wiem jak zacząć..
Nagle oślepiły ich reflektory limuzyny, która właśnie podjeżdżała pod dom Zuzy.
A: hej, zuza, wsiadaj ! już czas !
Z: już lecę !
Z: wybacz igor, obiecuję ci, że wrócimy do tej rozmowy, ale teraz sam rozumiesz..
I: nie no jasne, leć. to twoja życiowa szansa, powodzenia.
Dziewczyna pocałowała Igora w policzek i pospiesznie wsiadła do ekskluzywnego auta, machając mu na pożegnanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz